Sebastian Płatkowski – wywiad #insider_talk

Dzisiejszym gościem #insider_talk jest mgr farm. Sebastian Płatkowski – absolwent farmacji Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Pierwsze kroki w branży PR stawiał właśnie w czasie studiów, czego kwintesencją była funkcja PR Officer, którą sprawował podczas wydarzenia 18th EPSA Summer University 2016. Niedługo potem okazało się, że to dopiero początek jego przygody z branżą Public Relations. Co się działo potem? Zapraszamy do lektury!

Sebastian, twoja przygoda z branżą PR zaczęła się na studiach. Wróćmy do czasów sprzed paru lat – opowiedz w paru zdaniach, w jaki sposób zaczynałeś pracę nad promocją organizacji studenckiej.

Od zawsze lubiłem spędzać czas i rozmawiać z ludźmi. Przede wszystkim bardzo chciałem wyjechać z kraju na wymianę studencką, by poznać inną kulturę oraz nawiązać nowe znajomości. Dowiedziałem się, że farmaceutyczna organizacja studencka Młoda Farmacja umożliwia takie wymiany. Poszedłem na spotkanie, zaangażowałem się i zostałem na dłużej. Na mojej pierwszej wigilii w Białymstoku wrobiono mnie w rolę Mikołaja. Każdy z uczestników zjazdu siedział na moich kolanach. Siłą rzeczy nawiązałem mnóstwo nowych znajomości z przyszłymi farmaceutami z całej Polski 😊 Na wigilii wsłuchiwałem się w coraz to kolejne opowieści o tym, jakie akcje, gdzie i kto organizuje. Ich zapał i zaangażowanie obudziły we mnie chęć przedsięwzięcia  czegoś podobnego. Niestety nie miałem doświadczenia, nie znałem narzędzi, nie wiedziałem, od czego zacząć. Z pomocą kilku osób z lokalnego oddziału zorganizowałem i wypromowałem akcję społeczną z okazji Dnia Farmaceuty w jednej z białostockich galerii handlowych. Wtedy też nauczyłem się obsługi corel draw. To był mój pierwszy sukces, włożyłem w to całe swoje serce, ale żeby nie było tak kolorowo, uwaliłem kolokwium z Chemii Leków. Priorytety od zawsze nie były moją mocną stroną. Wtedy jednak zrozumiałem, że w tym kierunku chcę się rozwijać: ogólnie pojętą promocją oraz organizowaniem eventów. Gdy byłem bardziej rozpoznawalny z miniosiągnięć wśród członków organizacji, wystartowałem w wyborach na PR koordynatora. Jakoś ta funkcja wydawała mi się najbardziej zbliżona do tego, co chciałem robić. Wtedy też pierwszy raz zetknąłem się z pojęciem Public Relations.

 

Wiedziałeś, że to Twoja dziedzina, w której się zrealizujesz, czy to był pewnego rodzaju przypadek?

Mając już niewielkie doświadczenie postanowiłem zrealizować pierwszy samodzielny projekt – akcję charytatywną z okazji Światowego Dnia walki z AIDS. Wtedy zrobiłem to tak, jak należy. Pozyskałem patronaty, partnerów medialnych oraz sponsorów. Pamiętam, że złapałem się za głowę, jak zobaczyłem kuriera z ogromnym kartonem pełnym “gumek”, podesłanych przez Sponsora. Gdy projekt wypalił, byłem pewien, że jestem na dobrej drodze i nią chcę podążać… Tak też zrobiłem i nieco ponad rok później kierowałem już grupą koordynatorów ds. PRu, razem dbaliśmy o wizerunek marki, którą studenci farmacji budowali od lat. W tym samym czasie mój dobry przyjaciel objął stery nad organizacją eventu EPSA „Summer University” i zaproponował mi wtedy stanowisko PR Officera. Lubię wyzwania, więc długo nie myśląc wziąłem się do roboty.

Zatem, czy to był zwykły przypadek? Hmmm… i tak, i nie. Ludzie, których spotkałem, wybory, które podejmowałem oraz wyzwania, którym stawiałem czoło doprowadziły mnie do Public Relations.

 

Swoje doświadczenie z zakresu PR wykorzystałeś w późniejszej pracy zawodowej na stanowisku asystenta ds. promocji, a później młodszego konsultanta, współpracując z firmami farmaceutycznymi. W jaki sposób zaistniałeś na rynku pracy? Możesz udzielić jakichś wskazówek, jaki jest najlepszy punkt zaczepienia, by zacząć karierę w sektorze PR?

Praca nad eventem zbiegła się z zakończeniem studiów. Pewnie tak jak każdy w tym momencie, nie wiedziałem totalnie co chcę w życiu robić. Kasa była potrzebna, a apteka nie była tym wymarzonym miejscem pracy. Z pomocą przyszedł wtedy Ernest, który od kogoś się dowiedział, że poszukują farmaceuty w agencji Public Relations. Wysłałem CV oraz najlepszy list motywacyjny, jaki do tej pory udało mi się napisać. Zostałem przyjęty. Na początku na stanowisko Asystenta, a z czasem awansowałem na Junior Consultanta. Właściwie bardzo dobrze się złożyło, ponieważ pracując w agencji poznałem narzędzia, którymi posługuje się prawdziwy PRowiec. Te narzędzia oraz wiedzę wykorzystałem podczas przygotowań do EPSA Summer University. Opracowałem strategię promocji eventu wraz z konkursem, napisałem informację prasową, rozesłałem ją do mediów, zrobiłem tzw. follow up, a reszta zadziała się sama. Przyjechało radio, telewizja, było o nas głośno w lokalnej gazecie. Zrobiliśmy szum medialny wokół wydarzenia. Wtedy też poczułem się jak czarodziej. Znałem zaklęcia i umiałem nimi władać. To niesamowite uczucie kiedy, coś czego się uczysz, działa w praktyce

 

Czy praca w tej branży wymaga według Ciebie konkretnych cech charakteru? Umiejętności?

Myślę, że PRowcem nie trzeba się urodzić. Są jednak pewne cechy, które powodują, że czujemy się w tej roli jak ryba w wodzie. Wystarczy posiadać łatwość w budowaniu relacji, myśleć nieszablonowo, być odrobinę spontanicznym, kreatywnym oraz kierować się intuicją. Umiejętności pisania, redagowania tekstów czy negocjacji można się nauczyć. Jednak należy pamiętać, że praca w sektorze Public Relations wiąże się z pisaniem dużych ilości materiałów, a więc zdecydowanie trzeba to lubić. Poza tym warto być na bieżąco ze wszystkimi newsami, informacjami, zmianami w prawie farmaceutycznym oraz znać i kojarzyć głowy przedstawicieli organizacji farmaceutycznych, czy medycznych. Każdemu zawsze polecam zapisać się do newsletterów topowych farmaceutyczno-medycznych portali newsowych. Orientując się co w branży piszczy z dużo większą łatwością można przewidzieć, czy na przykład projekt, który prowadzimy się obroni. Poza tym z taką wiedzą na pewno zabłyśniemy na rozmowie kwalifikacyjnej. Warto też pamiętać, że dla PRowca nie ma rzeczy niemożliwych. Za czasów pracy w agencji zdarzało się, że realizowałem naprawdę dziwne projekty.

 

Co najbardziej motywuje Cię do realizacji kolejnych projektów?

To właśnie coś z pozoru niemożliwego, co udaje mi się zrealizować motywuje mnie najbardziej do podejmowania kolejnych projektów. Jestem uparty i lubię udowodnić sobie, że dam radę i doprowadzę pomysł do końca. Nie lubię prostych i powtarzalnych zadań. Zwykle rutyna działa na mnie demotywująco i zabija kreatywność. Innym motywatorem jest też każdy pozytywny e-mail, pochwała od managera, podziękowania od Klienta za dobrze wykonaną robotę.
Praca w Public Relations jest naprawdę niesamowita, każdy dzień jest zupełnie inny i nie zawsze da się przewidzieć, co akurat będziemy robić danego dnia. Poza tym jest spora szansa, że napisane przez nas artykuły trafią do poczytnych dzienników, tygodników, dwutygodników czy też miesięczników. Pamiętam jak bardzo byłem z siebie dumny, kiedy w przerwie na lunch w pobliskim sklepie przeglądając prasę natknąłem się na materiał, nad którego treścią pieczołowicie pracowałem. Pisałem wtedy artykuł przekrojowy o mięśniakach macicy. Trzymając w ręce gazetę, widząc swoje dzieło i mając z tyłu głowy świadomość, że przedruk artykułu ukazał się w nakładzie około pół miliona egzemplarzy i tysiące Polaków właśnie go czyta… MIND BLOWN.

 

Miałeś w swojej karierze taki „złoty moment”, który dodał Ci ogromnej motywacji i który bardzo dobrze wspominasz? Chciałbyś uchylić rąbka tajemnicy?

Przełomowych momentów było wiele. A jeszcze więcej było takich chwil, kiedy myślałem, że zupełnie tu nie pasuje, że się zwyczajnie nie nadaję do tej pracy. Takie momenty przychodziły zwykle na dzień lub dwa przed danym eventem. Wtedy stres sięgał zenitu, miało się wrażenie, że praca nie ma końca,, za to lista fakapów ciągnęła się w nieskończoność. Na wpadki nie zawsze mamy wpływ. Niestety praca z podwykonawcami do najprzyjemniejszych nie należy. Zdarzają się też pomyłki, za które jesteśmy bezpośrednio odpowiedzialni. W obu przypadkach nie jest sympatycznie, ponieważ za całość odpowiadamy przed Klientem. Zdarzyło mi się kiedyś przegapić maila związanego z rezerwacją kilku sal w jednym z Hoteli, na którym Klientowi oraz prelegentom bardzo zależało. Podczas rozmowy z Klientem usłyszałem w słuchawce „Nie obchodzi mnie, jak Pan to zrobi, wydarzenie odbędzie się w ustalonym miejscu, materiały zostały wydrukowane a pacjenci są już poinformowani o miejscu wydarzenia…” Krew niejednokrotnie ścięła mi się w żyłach. Ostatecznie wyszedłem z sytuacji z twarzą oraz podziękowaniami od Klient za wspaniale zorganizowany event. Z całą pewnością poziom stresu jaki mi wtedy towarzyszył, zjadł kilka dni z mojego życia. Jednak za każdym razem pojawiła się ona, motywacja… Dobre słowo, które zawsze krzepi zbolałe i zestresowane serce.

 

Spotkałeś się z jakimiś nietypowymi pytaniami na rozmowie rekrutacyjnej?

Poszukując pracy w sektorze Public Relations natknąłem się na kilka dziwnych pytań. Na przykład jak wykorzystam czas w pracy na pół roku przed odejściem na emeryturę? To chyba miało sprawdzić właśnie moją motywację, ale do tej pory nie mam pewności. Byłem też kiedyś poproszony o przedstawienie problemu nietrzymania moczu u kobiet oraz do ilu dziennikarzy byłbym w stanie zadzwonić podczas jednego dnia. Z bardziej specjalistycznych poproszono mnie o wymienienie narzędzi wykorzystywanych w Public Relations. Nie jest to tajemnicą, że przed każdą rozmową należy zapoznać się z historią firmy, sprawdzić, jakimi projektami się zajmuje oraz jakie realizowała w przeszłości. Należy też przejrzeć tytuły mediów regionalnych, branżowych, newsowych, informacyjnych, itd. Praca z mediami jest kluczowym i nieodłącznym elementem Public Relations, dlatego warto mieć to na uwadze przygotowując się do rozmowy rekrutacyjnej.

 

Jak myślisz, jaki jest najlepszy sposób na efektywny rozwój w pracy? Chodziłeś na szkolenia z zakresu PR, czy raczej doskonaliłeś się we własnym zakresie np. szukając informacji w Internecie?

Codzienna praca w pewien sposób przekłada się na nasz rozwój. Na pewno szybciej i efektywniej możemy się rozwinąć, gdy nadarza się jakaś okazja. Na przykład firma wygrywa przetarg i poszukiwana jest osoba, która zaangażuje się w nowy projekt. Zwykle pracujemy w różnych grupach projektowych, dlatego od każdego można się czegoś nowego nauczyć. Inną sytuacją wartą wykorzystania jest odejście pracownika z działu. Jeżeli jest ku temu okazja, można przejąć obowiązki, którymi poprzednia osoba się zajmowała. Często musimy „rzucić się na głęboką wodę”, by nie stać w miejscu i szybko rozwinąć skrzydła. Nie mniej jednak nie spodziewajmy się, że zaraz po przyjściu do agencji, dyrektor działu powierzy nam bardzo odpowiedzialne obowiązki. Na wszystko musimy sobie trochę zapracować, a czas w tym wypadku zdecydowanie jest naszym sprzymierzeńcem. Dodatkowo serdecznie zachęcam brać udział w szkoleniach, spotkaniach oraz poznawać inspirujących ludzi z branży, od których możemy się nauczyć czegoś nowego. Akurat w Warszawie jest tego bardzo dużo. Polecam cykliczne wydarzenia “PR bez krawatów” oraz na początek poszukiwanie darmowych spotkań w obrębie tematyki Public Relations czy też social media.

 

Nie miałeś obaw, że poświęcając się branży PR nie wykorzystasz w pełni wiedzy, którą nabyłeś przez okres tak wymagających studiów?

Pracując w agencji Public Relations zauważyłem, że wiedza ze studiów bezpowrotnie zaczęła uciekać. Zapominałem wyuczone mechanizmy leków, nazwy substancji czynnych a nawet wskazania, nie wspominając o działaniach niepożądanych czy interakcjach. Szkoda mi było tych 5,5 lat studiów, dlatego zacząłem pracować dorywczo w aptece, by choć trochę odświeżyć widzę. Z czasem zauważyłem, że utraty wykształcenia boję się coraz mniej. To dlatego, że obecnie żyjemy w czasach, w których panuje trend „slashies”, czyli odłam pokolenia millenialsów, w którym młodzi ludzie podejmują się wielu etatów jednocześnie. Z jednej strony rozwijają swoje hobby, a z drugiej biorą dodatkowe zlecenia. Sam wpasowuje się w ten model. Oprócz pracy dorywczej w aptece, zajmuję się projektowaniem materiałów graficznych oraz od czasu do czasu piszę artykuły. Chcę w swoim życiu próbować wszystkiego. To właśnie „próbowanie wszystkiego” przyczyniło się do podjęcia decyzji, by zrezygnować z pracy w branży Public Relations. Jest tak dużo możliwości pracy dla farmaceutów, że naprawdę trudno jest się zdecydować, co robić w życiu. Obecnie pracuję w badaniach klinicznych na stanowisku Project Associate i jestem bardzo zadowolony.

 

Myślisz, że mógłbyś w pewien sposób porównać obie dziedziny, z którymi się zetknąłeś na rynku pracy? (PR vs BK)

Z jednej strony praca w badaniach jest bardzo podobna do pracy w branży PR, a z drugiej całkowicie różna. Na obu stanowiskach pracuje się typowo projektowo, z tym, że dynamika zmian w badaniach klinicznych jest dużo mniejsza i projekty trwają po kilka lat. Obecnie bezpośredni kontakt z grupą projektową jest praktycznie zerowy i ogranicza się do wymiany e-maili oraz cotygodniowych spotkań na skype, co na samym początku bardzo mi przeszkadzało. W agencji Public Relations, co jakiś czas spotykałem się z dziennikarzami, Klientami, podwykonawcami, jeździłem na wizje lokalne, wywiady oraz eventy. Nie ukrywam, że taki model pracy mi bardzo odpowiadał. Z kolei w Badaniach Klinicznych współpracuję z ludźmi z całego Świata. Taka praca bardzo otwiera oczy, poszerza horyzonty oraz jak wiadomo wymaga bardzo dobrej znajomości języka angielskiego. Obecnie myślę, że tylko 1% mojej korespondencji jest w języku polskim. W przyszłości myślę o przeniesieniu się do innego kraju. Jak jednak będzie zobaczymy.

Kiedyś ktoś mi powiedział, żeby w życiu nigdy niczego nie żałować. Myślę, że żałuję tylko jednej rzeczy, że jeszcze w trakcie studiów nie próbowałem aplikować na praktyki do  różnych interesujących mnie miejsc w szerokim spektrum możliwości jaką jest branża farmaceutyczna. Teraz na pewno bym był bogatszy o dodatkowe doświadczenia i wiedział, czego na pewno nie chcę w życiu robić.

 

Sebastian, bardzo dziękuję za rozmowę i wskazówki dotyczące wybranych przez Ciebie ścieżek zawodowych. Korzystając z okazji życzę Ci dalszego rozwoju, utrzymującej się na stałym i wysokim poziomie motywacji oraz poczucia, że to, co robisz w pracy daje Ci poczucie spełnienia.

Z Sebastianem Płatkowskim rozmawiała Paulina Wojna

Zapraszamy też do zapoznania się z wcześniejszymi wywiadami w ramach #insider_talk.