Różne oblicza branży badań klinicznych – Karol Szczukiewicz #insider_talk

Witaj Karolu, dziękuję serdecznie, że zgodziłeś się odpowiedzieć na kilka pytań w ramach cyklu insider_talk na stronie karierawfarmacji.pl

To ja dziękuję! Niezmiernie cieszy mnie fakt, że branża badań klinicznych budzi coraz większe zainteresowanie, także wśród farmaceutów. Niestety widząc u Ciebie tak długą listę pytań obawiam się, że skończymy pisząc książkę [śmiech] J Od razu więc gratuluję tym, którzy wytrwają do samego końca.

  1. Co studiowałeś i gdzie?

Postanowiłem wybrać biotechnologię, która w tamtych zamierzchłych czasach była bardzo innowacyjnym i raczkującym kierunkiem w Polsce. Zdecydowałem się na studia w Olsztynie, ponieważ biotechnologia na UWM nie była mocno wyspecjalizowana, jak na innych uczelniach, i umożliwiała zdobycie szerokiego spektrum wiedzy, na czym mi niezmiernie zależało.

Studia w Olsztynie pozwoliły mi również na zdobycie międzynarodowego doświadczenia poprzez udział w programie Socrates-Erasmus. Przez cały semestr miałem możliwość podjęcia regularnych studiów na kierunku Genomiki Funkcjonalnej Uniwersytetu w Trieście. Oprócz potrzeby przyspieszonego kursu języka włoskiego, w jakim prowadzone były zajęcia, miałem również możliwość współpracy w międzynarodowym zespole naukowym zajmującym się m.in. wykorzystaniem mikromacierzy, o których w Polsce można wtedy było jedynie czytać w magazynie „Nature”. Następnie, pomimo oferty podjęcia studiów doktoranckich, postanowiłem wrócić do Polski i skupić się na znalezieniu pracy w wymarzonej branży badań klinicznych, o czym zdecydowałem już wcześniej. Ale to już zupełnie inna historia.

  1. Czy uważasz, że studia za granicą są szansą na lepsze dokształcenie się? Jak z poziomem w porównaniu do polskich studiów?

Studia za granicą są zdecydowanie inne niż w Polsce i uważam, że warto skorzystać z takiego doświadczenia. Największe wrażenie sprawiła na mnie ilość zajęć praktycznych oraz wykorzystywanych tam nowoczesnych technik. W naszym kraju niestety książki i publikacje były (i nadal są) często jedynym możliwym źródłem wiedzy. Również relacje prowadzących ze studentami, ich otwartość oraz chęć zdobywania wiedzy przez osoby studiujące pokazywały, że były to naprawdę studia z wyboru. Tylko osoby pragnące rozwijać się dalej decydowały się na studia magisterskie. Odnoszę wrażenie, że w Polsce niestety ilość osób z tytułem magistra znacznie przewyższa realne zapotrzebowanie (jeden z najwyższych lub najwyższy współczynnik w Europie), co degraduje jego znaczenie, nie wspominając już o jakości niektórych kierunków i uczelni.

  1. Jak zacząłeś swoją pracę? Od jakiego stanowiska i co należało do Twoich obowiązków?

Tak naprawdę po raz pierwszy o badaniach klinicznych usłyszałem jeszcze w liceum i od razu poczułem, że jest to coś dla mnie. Zdecydowałem się rozpocząć swoją przygodę z badaniami klinicznymi od samego początku, a więc od stanowiska asystenta ds. badań klinicznych w firmie CRO (Clinical Research Organization). Nadal uważam, że jest najlepszy wybór dla osób bez doświadczenia.

Jak sama nazwa wskazuje, stanowisko asystenta/administratora badań klinicznych polega na administracyjnym wsparciu zespołu projektowego, po stronie CRO lub sponsora. Dokładny zakres obowiązków jest bardzo zmienny i zależy od umiejscowania tego stanowiska w strukturze danej firmy.

Teraz, z perspektywy czasu, dosyć odważnie mogę stwierdzić że tylko osoby, które przeszły przez wszystkie szczeble pionu działu „klinicznego” (clinical operations) są w stanie w pełni zrozumieć i docenić pracę wszystkich osób w zespole i odpowiednio zarządzać projektem, w sposób bardzo świadomy.

  1. Na czym polega praca na stanowisku monitora badań klinicznych (CRA, Clinical Research Associate), zarówno z teoretycznej jak i praktycznej strony?

Część teoretyczna opisana jest w standardzie ICH-GCP (Dobra Parktyka Kliniczna), rozdział 5.18. Jako lekturę polecam jej polską wersję, której przygotowanie miałem przyjemność koordynować. Tłumaczenie to jest dostępne na stronie Stowarzyszenia GCPpl (www.gcppl.org.pl).

Z praktycznej strony zakres obowiązków jest dosyć szeroki. W bardzo ogólnym zarysie osoba na tym stanowisku odpowiada za to, aby zachować najwyższą jakość zbieranych danych na poziomie ośrodka badawczego, badanie było prowadzone zgodnie z przyjętymi wytycznymi i co najważniejsze – osoba taka czuwa nad bezpieczeństwem i prawami uczestników badania.

Na tym stanowisku najlepiej sprawdzi się osoba, która potrafi dobrze pracować w zespole (projektowym oraz z ośrodkami), jest rzetelna, proaktywna, a także bardzo dobrze zorganizowana i potrafiąca ustalać priorytety. Wiele zadań jest do wykonania w tym samym czasie, wszystkie z reguły „na wczoraj”, a dodatkowo monitor czuwa jednocześnie nad pracą nawet kilkudziesięciu ośrodków badawczych, w kilku różnych badaniach. Na pewno dużym plusem jest także posiadanie wykształcenia paramedycznego (farmacja, biologia, biotechnlogia, itp.), które ułatwia zrozumienie założeń protokołu oraz pozwala na bardziej swobodną rozmowę z zespołem medycznym.

 

  1. Co wg Ciebie jest najtrudniejsze w pracy w branży badań klinicznych, a co jest najprzyjemniejsze?

Pracując w tej branży od 11 lat nadal czerpię ogromną przyjemność z celu mojej pracy, będąc chyba niepoprawnym idealistą. Najprzyjemniejszą chyba rzeczą jest móc zobaczyć lek dostępny już dla pacjentów, do którego dołożyło się swoją przysłowiową „cegiełkę” w postaci wielu miesięcy, czy nawet lat pracy.

Dodatkowo jest to branża, przynosząca każdego dnia nowe wyzwania i nie pozwalająca się zbytnio nudzić. Jest to zarazem najtrudniejsza jej część i osoby preferujące spokojniejszy tryb pracy mogą się nią dosyć szybko zrazić.

Cieszy mnie też, że dużo osób rozpoczynając pracę w tej branży głównie ze względu na wysokość zarobków, potrafi po pewnym czasie docenić jej inne aspekty i czerpać przyjemność z wartości, którą niesie.

 

  1. Pracujesz obecnie w Roche – jak wygląda praca w tak dużej międzynarodowej firmie biotechnologicznej? Czym się tam zajmujesz?

Na początku warto zaznaczyć, że praca w firmie typu CRO oraz firmie farmaceutycznej potrafi się od siebie znacznie różnić. Począwszy m.in. od zakresu obowiązków, poprzez możliwości rozwojowe, na nazewnictwie stanowisk kończąc.

W Roche odpowiadam za prowadzenie badań klinicznych na terenie 11 krajów Europy Centralnej i Wschodniej. Praca w tak dużej firmie najbardziej zależy od kultury danej organizacji. Firma Roche była dla mnie celem od wielu lat, będąc miejscem dbającym o swoich pracowników oraz kierującym się niebywale wysokim podejściem etycznym. Pracując w niej przez 4 lata tylko utwierdziłem się w tym przekonaniu i wszystkim polecam to cenne doświadczenie.

 

  1. Jesteś również członkiem zarządu oraz przewodniczącym grupy ds. szkoleń Stowarzyszenia na Rzecz Dobrej Praktyki Badań Klinicznych w Polsce (GCPpl) – Czym jest to Stowarzyszenie? Czym się zajmuje i jaki jest jego cel?

Stowarzyszenie GCPpl powstało w roku 1997 i zrzesza obecnie ponad 1000 członków, co stanowi o sile naszego głosu. Do GCPpl dołączyć może każda osoba związana z branżą badań klinicznych, posiadająca rekomendację 2 obecnych członków Stowarzyszenia.

Nasza organizacja ma za zadanie propagowanie wiedzy na temat badań klinicznych oraz aktywne wspieranie rozwoju tego rynku w Polsce. Cel edukacyjny realizujemy głównie poprzez działania koordynowanej przeze mnie grupy ds. szkoleń. Obecnie skupia ona ponad 60 stałych członków oraz, w zależności od potrzeb, współpracuje z wieloma specjalistami, najlepszymi w danej dziedzinie.

Chciałbym też wspomnieć o grupie ds. badań niekomercyjnych. Od początku swojej działalności w zarządzie GCPpl starałem się o reaktywację tej grupy, prognozując rosnące zapotrzebowanie ze strony ośrodków. Dzięki wsparciu koleżanek i kolegów z zarządu, ogromnemu zaangażowaniu Beaty Maciejewskiej oraz, co było niezmiernie miłą niespodzianką, pojawieniu się Agencji Badań Medycznych, grupa ta stała się drugim filarem naszego Stowarzyszenia. Teraz wspólnie działamy nad wspieraniem rozwoju polskiej nauki, co w kilku najbliższych latach może skutkować zbliżeniem się do poziomu krajów Europy Zachodniej i dalszym rozwojem rodzimych cząsteczek w Polsce, na co bardzo liczę.

 

  1. Prowadziłeś również szkolenia oraz byłeś prelegentem i wykładowcą kursów na kilku uniwersytetach. Czy widzisz siebie bardziej jako osobę przekazującą wiedzę, czy jako pracownika firmy farmaceutycznej?

Znaczną większość takich zadań realizuję w czasie prywatnym, jako przedstawiciel Stowarzyszenia GCPpl. Pozwala mi to na prowadzenie szkoleń w formie neutralnej. Uważam, że przekazywanie wiedzy w tak ogólny sposób, niepowiązany z żadną konkretną firmą czy pozycją, jest najbardziej cennym doświadczeniem dla moich odbiorców. Oczywiście podczas szkoleń staram się odwoływać do praktyk wielu firm, co pozwala na przekazanie wiedzy w szerszym aspekcie, z niemal każdego możliwego punktu widzenia.

 

  1. Czym są warsztaty „Kluczowe procesy w badaniach klinicznych”?

Wspomniane warsztaty to jeden z pierwszych pomysłów, które wykiełkowały w mojej głowie. Zauważyłem, że na polskim rynku badań klinicznych liczba ośrodków oraz osób rozpoczynających w nich pracę dynamicznie rosła, jednak nikt nie zadbał o realne szkolenia, podnoszące ich kwalifikacje. Skutkowało to często słabszą jakością prowadzonych w nich badań. Jedynymi szkoleniami realnie dostępnymi poza Warszawą były kursy ICH-GCP, realizowane online. Postanowiłem przygotować szkolenie w formie przynoszącej najlepszy efekt, czyli jako praktyczne warsztaty. Aby utrudnić sobie to zadanie postanowiłem też, że zaangażuję do tego całą branżę i poprowadzę je pod znakiem trzech organizacji branżowych (GCPpl, INFARMY oraz PolCRO), a także że będziemy realizować je w całej Polsce. Ostatecznie realizacja tego pomysłu była możliwa jedynie dzięki fantastycznej grupie ludzi, którzy w niego uwierzyli i zajęli się jego przygotowaniem (niestety nazwisk jest zbyt dużo, aby je tu wymienić, jednak wszystkim serdecznie dziękuję!).

Chciałbym też zaznaczyć, że każdy z moich dotychczasowych, często bardzo odważnych, pomysłów był możliwy tylko dlatego, że „zaraziłem” nim chociaż jedną osobę. Na szczęście badania kliniczne to niezły „bakcyl” i nadal udaje mi się zarażać innych w tak pozytywny sposób.

 

  1. Opowiedz mi proszę o konkursie branżowym „Liderzy Badań Klinicznych” – na czym polega, jaki jest jego cel i co daje laureatom?

Mogę śmiało stwierdzić, że konkurs Liderzy Badań Klinicznych to moje drugie dziecko.

A pierwsze? Pierwsze ma 4 lata i ma na imię Lila [śmiech].

Ale wracając do tematu – zauważyłem, że wraz z dynamicznym wzrostem zatrudnienia na naszym rynku, poziom wiedzy obniżał się. Postanowiłem utworzyć projekt, który zachęcałby do dbania o samorozwój i podnoszenie poziomu wiedzy branżowej. Chciałem pokazać, że warto się uczyć a z drugiej strony chciałem umożliwić porównanie się z koleżankami i kolegami z innych firm. Wybranie tych najlepszych ma za zadanie także ich jakoś uhonorować. Wielu prawdziwych Liderów nie afiszuje się ze swoja wiedzą i są przez to często niedoceniani. Dla osób dopiero rozpoczynających swoją przygodę w branży jest to także świetny sposób na sprawdzenie się oraz zdobycie ciekawego doświadczenia.

Początkowo wzorowałem się na odpowiedniku międzynarodowym, zrealizowanym przez PharmaTimes. Przekonanie do potrzeby takiej ideii w Polsce zajęło mi kilka miesięcy. Tym razem ponownie, dzięki współpracy 3 organizacji branżowych oraz zaangażowaniu wielu osób, udało nam się już w pierwszej edycji dogonić europejski odpowiednik, osiągając niesamowitą liczbę prawie 400 uczestników.

Zgodnie z założeniami tego projektu, główną nagrodą jest dofinansowanie szkoleń do określonej kwoty oraz mentoring w wykonaniu najbardziej doświadczonych osób z branży. Przyznam, że chętnie sam wziąłbym w nim udział, gdybym nie był jego pomysłodawcą i koordynatorem.

Po więcej informacji zachęcam odwiedzenie strony konkursu liderzybadanklinicznych.pl oraz naszego Fanpage’a na portalu Facebook.

  1. Jakieś słowo na koniec?

Na pewno chciałbym życzyć Wam wszystkim, abyście na swojej drodze mogli (tak jak ja) spotkać wielu fantastycznych i mądrych ludzi, które przyczynią się do Waszego przemyślanego rozwoju. Bądźcie odważni i zadawajcie pytania. Często okazywało się, że pewne aktywności przez wiele lat nie były realizowane ponieważ ktoś obawiał się zadać (mogłoby się wydawać) banalnie proste pytanie. Nie należy się także bać iść do przodu, dzielić się wiedzą, czy też samemu prosić o wsparcie. Uważam, że słowo-klucz „współpraca” jest największą siłą osób pracujących w tej branży.

28 września zapraszam Was serdecznie do udziału w kolejnej integracji branży badań klinicznych (wydarzenie dostępne na portalu Facebook). A po więcej informacji o prowadzonych przez nas szkoleniach i branżowych wydarzeniach zapraszam także na stronę Stowarzyszenia GCPpl oraz do zalajkowania mojego profilu publicznego na Facebook’u.